15.01.2026

Zostając na ferie w domu, rodzice powinni zwrócić szczególną uwagę na to, jak dziecko spędza czas. – Dotyczy to zarówno aktywności „offline”, jak i spędzania czasu w sieci. Dodatkowo bardzo zachęcam, by czas ferii przeznaczyć na budowanie trwałej i głębokiej relacji z dzieckiem. Poprzez rozmowy i mądrze wykorzystany czas – radzi Joanna Daniel, psycholog i psychotraumatolog z Poradni Zdrowia Psychicznego Harmonia, Grupy LUX MED.

Zdjęcie mamy z dzieckiem bawiących się w śniegu.

„Nie wchodź na zamarzniętą taflę jeziora”, „bądź ostrożny na górce”, „nie imprezuj na mrozie” – te porady usłyszał chyba każdy, kto kiedykolwiek miał ferie. Dziś oprócz aktywności na powietrzu, dzieci i nastolatki spędzają wolne zimowe dni także przed ekranem telewizora, smartfonu czy przed konsolą. Rodzice często zaniepokojeni są zarówno tym, jak długo dziecko przetwarza treści, jak i ich jakością. Co więc zrobić, gdy młody człowiek ogląda coś, co naszym zdaniem jest nieodpowiednie?

Na pewno nie podchodzić i znienacka wyłączać lub zamykać laptop. To najgorsze co możemy zrobić, bo wówczas działamy z pozycji siły i możemy być pewni emocjonalnej reakcji dziecka. O wiele lepszym rozwiązaniem jest dołączenie do dziecka, zapytanie „co oglądasz?” i rozpoczęcie rozmowy o tym, co dzieje się na ekranie i podzielenie się z dzieckiem swoimi uwagami i wątpliwościami co do jakości treści tłumaczy  Joanna Daniel, psycholog z Poradni Zdrowia Psychicznego Harmonia, Grupy LUX MED, specjalizująca się w pracy z młodzieżą.

Jeśli chodzi o czas spędzany na oglądaniu czy graniu, to ekspertka przypomina, że ferie są dla dzieci i nastolatków tym, czym dla rodziców urlop.

 Pozwólmy zatem dziecku na odpoczynek, nawet bierny. Oczywiście, warto zachęcać do jakościowego spędzania czasu, np. zaproponujmy dziecku przeczytanie książki, ale żeby nie była to lektura, bo to kojarzy się z obowiązkiem – wyjaśnia Joanna Daniel. – Jeśli chodzi o nadmierną ilość czasu przed ekranem, to z pewnością warto ustalić jasne zasady i nawet nastawiać minutnik. Dodatkowo wspaniale byłoby zaoferować dziecku atrakcyjną alternatywę dla smartfona czy konsoli – dodaje ekspertka Poradni Zdrowia Psychicznego Harmonia, Grupy LUX MED.

Cóż może być bardziej atrakcyjne od scrollowania mediów społecznościowych lub ulubionej gry? Jakościowy czas z rodzicami. Oni również powinni odłączyć się od telefonów oraz wykazać uważne i szczere zainteresowanie dzieckiem.

To nie powinno być pytanie „co słychać?”, raczej konkretne, skłaniające do refleksji i przemyśleń, np. „co sprawia ci największą radość”, „co na co dzień najbardziej stresuje cię w szkole”. W takich rozmowach warto odwoływać się do własnych doświadczeń z czasów, gdy byliśmy w wieku dziecka. Ale znów liczą się niuanse. Nie powinno to być nic w stylu „a za moich czasów to…”, tylko raczej „pamiętam, że czułam_em się podobnie w twoim wieku w takich sytuacjach”. Bez pouczania, oceniania. Pamiętajmy o utrzymywaniu kontaktu wzrokowego, niewerbalnych sygnałach, że słuchamy, parafrazowaniu, dopytywaniu, jeśli coś jest dla nas niejasne  – wymienia psycholożka.

Ekspertka podkreśla rolę rozmowy w budowaniu silnej relacji z dzieckiem. Właśnie okres ferii sprzyja takiemu zacieśnianiu więzi, bo dziecko czy nastolatek nie chodzi do szkoły i na zajęcia dodatkowe. Warto stawiać na rozmowy budujące partnerstwo, a także przyjemny, niespieszny czas.

Propozycje jakościowego spędzania czasu z dziećmi w ferie. Poleca psycholog Joanna Daniel:

1. Domowy turniej gier planszowych – przez całe ferie co wieczór gramy w planszówki. Może być ta sama, mogą być różne. Prowadzimy klasyfikację i punktację – np. na dużym kartonie lub kartce na lodówce. Wygrany na koniec ferii zdobywa nagrodę, np. może zaplanować i zrealizować swoje wymarzone popołudnie. Ta zabawa jest też świetną okazją do dyskusji o zdrowej rywalizacji, emocjach towarzyszących przegrywaniu i wygrywaniu itp.

2. Mapa aktywności – każdy członek rodziny dostaje karteczki samoprzylepne. Rozpisuje samodzielnie ulubione formy spędzania czasu z rodziną – np. spacer po parku, wspólne gotowanie, wyjście do kina, układanie puzzli. Wszyscy przyklejają kartki do stołu. Wspólnie podliczamy głosy, układamy plan spędzania czasu popołudniami.

3. Wieczory filmowe z udziałem całej rodziny – każdy członek rodziny wybiera film/bajkę na poszczególny wieczór. Pozostali członkowie rodziny oglądają każdą propozycję z pełnym zaangażowaniem, nie podważając wyboru repertuaru. Wieczór można urozmaicić wspólnym przygotowaniem popcornu.

4. Dzień na tak – pozwól dzieciom zaplanować dzień, tak, jak chcą. Oczywiście aktywności muszą mieścić się w pewnych ramach i zasadach, bo inaczej może się to skończyć jak w komedii pt. „Dzień na tak” – wszystko wymknie się spod kontroli. Jednak taka możliwość zrobienia planów dla całej rodziny jest świetnym narzędziem uczenia sprawczości i odpowiedzialności.

Brawura na bok, start od rozgrzewki. W te ferie na nartach jeżdżę bezpiecznie

Ferie to dla wielu z nas czas zimowego szaleństwa na nartach czy snowboardzie. Sympatycy tych sportów z niecierpliwością wyczekują swoich zaplanowanych wyjazdów w polskie góry lub za granicę. Biały puch i zimowa atmosfera to skojarzenia wyłącznie przyjemne, do czasu, gdy nie skończą się groźnym upadkiem. Dr n. med. Przemysław Krakowski, ortopeda ze Szpitala Carolina Grupy LUX MED przedstawia zasady, o których trzeba pamiętać, by upragniony wyjazd przebiegał bezpiecznie i nie wymagał wizyty u lekarza. 

Z kanapy prosto na stok?

Przesiadanie się na narty niemal bezpośrednio z kanapy, to najlepsza droga do przeciążeń mięśniowych, dolegliwości bólowych czy doznania urazu, szczególnie jeśli w ostatnich miesiącach ze sportem mieliśmy niewiele wspólnego. W okresie zimowym pacjentów, którzy potrzebują skorzystać z pomocy fizjoterapeuty czy ortopedy jest zdecydowanie więcej. Zasadne staje się więc pytanie – jak przywieźć z ferii dobre wspomnienia, a nie kontuzję?

- Sporty zimowe, choć uwielbiane przez wielu, mogą łatwo narazić nas na doznanie kontuzji. Złamania nadgarstków na łyżwach, urazy stawów kolanowych na nartach, czy rąk i obręczy barkowych na snowboardzie będą w najbliższych miesiącach najczęstszymi powodami konsultacji ze specjalistą. Do tego, podczas zimowych szaleństw na stoku łatwo narazić się na przeciążenia mięśniowe, a nierzadko to pociąga za sobą nasilenie np. istniejących już zmian zwyrodnieniowych czy niedoleczonych wcześniej urazów tłumaczy dr n. med. Przemysław Krakowski, ortopeda ze Szpitala Carolina, Grupa LUX MED.

Wyjazd bez kontuzji – pamiętaj o rozgrzewce

Obowiązkowym punktem, przed każdą aktywnością sportową, jest rozgrzewka. Zjazd na nartach czy snowboardzie, bez uprzedniego przygotowania stawów i mięśni do intensywnego i interwałowego wysiłku, to – jak przestrzega ekspert – scenariusz najgorszy z możliwych. Od czego więc zacząć rozgrzewkę?

- Zaleca się rozpocząć od ćwiczeń poprawiających cyrkulację krążenia krwi. Mogą to być podskoki w miejscu, pajacyki czy spokojne truchtanie. Jeśli jesteśmy z dziećmi, sprawdzi się nawet zabawa w ganianego albo rzucanie się śnieżkami. Kolejną grupą ćwiczeń są te polegające na rozciąganiu mięśni i ścięgien. Rozgrzewamy oczywiście całe ciało, a nie tylko nogi. Delikatne krążenia zaczynamy od kręgosłupa szyjnego, poprzez tułów, ręce i nadgarstki aż po miednicę, kolana i stopy – dodaje dr n. med. Przemysław Krakowski.

Przygotowanie ciała do wysiłku sprawi, że mięśnie i stawy będą bardziej elastyczne, a to nawet w razie upadku zminimalizuje ryzyko doznania ciężkiego urazu.

Skoro mowa o upadkach, czy można ich uniknąć?

Nawet doświadczeni narciarze mogą przewrócić się podczas jazdy. Upadków nie da się wyeliminować, natomiast można nauczyć się upadać w sposób bardziej bezpieczny. - Na nartach nigdy nie wracajmy się do tyłu, a jeśli wiemy już, że wywrotka jest nieunikniona, to w miarę możliwości starajmy się upaść na bok. Rękę trzymajmy wyciągniętą wzdłuż tułowia. Nie chodzi o to by się na niej opierać, to groziłoby złamaniem, ale o to by po części zamortyzować uderzenie. Dodatkowo, upadając ugnijmy kolana, przesuwając środek ciężkości ciała w dół. Przykucając przewróćmy się bokiem na śnieg. Jadąc na snowboardzie ręce wyciągnijmy do przodu, nigdy nie trzymajmy z tyłu. Choć nie sprawi to, że upadek nie będzie bolesny, to pomoże zminimalizować ryzyko doznania urazu – dodaje ekspert.

Wywrotka i co dalej?

Najczęściej po upadku potrzebujemy tylko chwili żeby wstać, otrzepać się ze śniegu i już możemy jechać dalej. Jeśli jednak stało się coś poważniejszego – będzie potrzebna dodatkowa pomoc medyczna. - Dobrze jest znać telefon ratunkowy, w miejscu gdzie jeździmy. Do GOPR jest to numer 601 100 300, natomiast jeśli spędzamy ferie poza granicami kraju, sprawdźmy jeszcze przed wyjazdem na stok, pod jakim numerem telefonu szukać ewentualnego wsparcia. Powinniśmy być także w stanie określić naszą lokalizację, np.  podać numer trasy narciarskiej na jakiej się znajdujemy. Jeśli na stoku jesteśmy z kimś, to dobrze jest także zabezpieczyć miejsce wypadku, czyli wbić narty na krzyż w śnieg, kilkanaście metrów przed miejscem zdarzenia, żeby inni użytkownicy trasy widzieli je z daleka i mogli zachować bezpieczną odległość - dodaje dr n. med. Przemysław Krakowski z Grupy LUX MED.

W sytuacji gdy samodzielnie zjechaliśmy na dół, mimo doznanego urazu, jeśli zaczniemy odczuwać dolegliwości bólowe, zawsze powinniśmy się skonsultować z lekarzem, który oceni czy dalsza jazda będzie bezpieczna. Dodatkowo, podstawowa zasada zabezpieczania wszelkich urazów to: PRICE, czyli ochrona miejsca urażonego, odpoczynek, stosowanie chłodnych okładów, czyli co 2-3 godziny przykładanie do bolącego miejsca czegoś zimnego na 20 minut.

A jeśli to mój pierwszy sezon?

Nigdy nie jest z późno na rozpoczęcie przygody ze sportami zimowymi, ale zróbmy to z rozsądkiem. Bardzo ważne jest, aby nie zaczynać nauki na własną rękę, tylko skorzystać z pomocy doświadczonego instruktora. On wyjaśni, w jaki sposób odpowiednio zakładać sprzęt, jak wypinać wiązania, pomoże też dostosować sprzęt do naszego wzrostu, wagi i umiejętności. Jeśli dopiero zaprzyjaźniamy się z nartami, wybierzmy oślą łączkę, a dopiero wraz z nabywanym doświadczeniem rozpocznijmy zjazdy trudniejszymi trasami.

- W samym przygotowaniu do wyjazdu na narty pomocne będą wszelkie ćwiczenia stabilizujące – np. na piłkach czy z gumami oporowymi. Pamiętajmy też, że sporty zimowe to głównie wysiłek interwałowy, polegający na krótkich, intensywnych zjazdach poprzedzielanych okresami wypoczynku na wyciągu i takie też powinny być nasze ćwiczenia przygotowujące. Pracujmy nad siłą mięśni nóg i korpusu, bo właśnie te partie zaangażowane są do największej pracy – kończy ekspert.

Na koniec, drobna rada – brawura i agresywny styl jazdy to większe ryzyko kontuzji, pamiętajmy więc, by na stok nie wychodzić bez rozgrzewki, a podczas zjazdów zachować rozsądek i trzymać bezpieczne odległości od pozostałych użytkowników danej trasy.

Więcej o Grupie LUX MED:
Grupa LUX MED jest liderem rynku prywatnych usług zdrowotnych w Polsce i częścią Bupa, która działa jako ubezpieczyciel i świadczeniodawca usług medycznych na całym świecie. Firma świadczy swoje usługi w Polsce od ponad 30 lat i zapewnia pełną opiekę: ambulatoryjną, szpitalną, diagnostyczną, rehabilitacyjną, stomatologiczną, psychologiczną i długoterminową dla ponad 3 000 000 pacjentów. Do ich dyspozycji jest ponad 300 ogólnodostępnych i przyzakładowych centrów medycznych, w tym 16 szpitali oraz ok. 3 000 poradni partnerskich. Grupa LUX MED zatrudnia prawie 29 000 osób, w tym ponad 12 000 lekarzy i 8 000 profesjonalistów medycznych innych zawodów, a w codziennej działalności, kieruje się zasadami zrównoważonego rozwoju, podejmując liczne inicjatywy z obszarów zaangażowania społecznego i środowiska. Grupa LUX MED jest Głównym Partnerem Medycznym Polskiego Komitetu Olimpijskiego i Głównym Partnerem Medycznym Polskiego Komitetu Paralimpijskiego. 

Więcej informacji: www.luxmed.pl

Zobacz także

Wszystkie artykuły i poradniki