Powiększ czcionkę:

Drukuj
Grupa LUX MED > Biuro prasowe

Styczeń


  • 29.01.2017, Rzeczpospolita

    Chcemy przyczyniać się do sukcesów naszych sportowców - mówi prezes zarządu LUX MED Anna Rulkiewicz.

    Rzeczpospolita: Przed igrzyskami w Rio de Janeiro LUX MED przebadał i zaszczepił całą reprezentację polskich sportowców jako główny partner medyczny Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Jak zaczęła się współpraca ze sportowcami?

    Anna Rulkiewicz: Pod koniec 2013 r. kupiliśmy Carolina Medical Center, jeden z najlepszych i najnowocześniejszych ośrodków medycyny sportowej w Europie, który współpracował już z PKOl.
    Zależało nam na zacieśnieniu tej współpracy i zapewnieniu wszystkim polskim olimpijczykom profesjonalnego wsparcia medycznego w standardzie, o którym wcześniej nie mogło być mowy. Grupa LUX MED jest największym dostawcą usług medycznych w Polsce - mamy ponad 1600 placówek i 1,8 miliona klientów - i uważamy, że naszym obowiązkiem są działania prospołeczne. Ale ten największy w dotychczasowej historii kontrakt partnerski z PKOl jest też po prostu przejawem
    patriotyzmu. Jesteśmy dumni z naszych sportowców i chcemy przyczyniać się do ich sukcesów.

    Zapewniają państwo olimpijczykom pełną opiekę medyczną. Jakie koszty ponosi LUX MED jako główny partner medyczny PKOl?

    Nie chcę mówić o wysokości kontraktu. Zapewniam, że takich nakładów nie ponosiła dotąd żadna firma medyczna w Polsce. Także dlatego, że wspieramy wszystkich olimpijczyków, zarówno tych
    utytułowanych, jak i aspirujących. Przed samymi igrzyskami w Rio wykonaliśmy 2800 szczepień u sportowców, a od początku naszej współpracy przeprowadziliśmy kilka tysięcy konsultacji i badań lekarskich, a także kilkadziesiąt operacji. Działamy w ścisłej współpracy z PKOl i na zlecenie Centralnego Ośrodka Medycyny Sportowej (COMS), który zawiaduje leczeniem sportowców.

    Kiedy LUX MED przejmował Carolina Medical Center, specjalizowała się ona głównie w piłce nożnej.

    Niezupełnie. Carolina posiada certyfikat FIFA Medical Clinic of Excellence, a jak wiadomo, piłka nożna, jako dyscyplina kontuzjogenna, wymaga najbardziej skomplikowanej ortopedii i traumatologii. CMC od początku zajmuje się jednak także innymi aspektami medycyny sportowej, a nasze pozostałe placówki pozwoliły to spektrum dodatkowo rozszerzyć. Przejmując Carolinę, myśleliśmy zresztą nie tylko o sportowcach zawodowych, ale przede wszystkim o całej rzeszy sportowców amatorów, którzy do tej pory nie mogli liczyć na kompleksową usługę zdrowotną, choć trenują bardzo intensywnie.

    Chodzi o maratończyków i triatlonistów?

    To grupa, która w szczególny sposób narażona jest na urazy i komplikacje zdrowotne. Ale nie tylko oni. Wiele osób do ciężkich i częstych treningów przystępuje z marszu - wstaje z kanapy lub zza biurka, by następnego dnia przebiec kilka kilometrów. Tak gwałtowna zmiana trybu życia zawsze obarczona jest poważnym ryzykiem. Chcemy uświadamiać Polaków, że podjęcie jakichkolwiek
    treningów wymaga wcześniejszych badań i konsultacji z lekarzem, najlepiej medycyny sportowej. Każdy sport wiąże się ze zwiększonym wysiłkiem fizycznym i psychicznym, czyli z obciążeniem dla organizmu. Zanim podejmiemy treningi, powinniśmy poddać się badaniom, które wykluczą bądź
    zidentyfikują m.in. choroby przewlekłe, o których nie mieliśmy pojęcia - np. cukrzycę. Choroby przewlekłe czy wady postawy i zwyrodnienia narządu ruchu mogą stanowić poważne przeciwwskazania do uprawiania wybranego sportu. Ale zadaniem lekarza specjalisty medycyny sportowej jest też wskazanie pacjentowi, jak bezpiecznie uprawiać ten sport, mimo pewnych ograniczeń. Kluczowa jest więc identyfikacja problemu, bo możliwość dozowanej aktywności fizycznej mają nawet ludzie z poważnymi schorzeniami kardiologicznymi. Dlatego w całym kraju stworzyliśmy sieć placówek, w których nasi lekarze udzielają konsultacji w zakresie szeroko pojętej medycyny sportowej oraz orzecznictwa sportowego dla zawodników.

    Dla kogo zostały stworzone gabinety orzecznictwa sportowego?

    Dla wszystkich, którzy chcą uprawiać sport. Odpowiednie badania powinni przejść nie tylko ogarnięci nową pasją triatloniści, maratończycy czy crossfiterzy, ale nawet dzieci, które rodzice zapisują na zajęcia sportowe. Przez wiele lat przy zapisach na szkolne zajęcia typu SKS wymagane było
    zaświadczenie od lekarza. Tyle że często traktowano to jako formalność, a „papierek" załatwiano nawet bez wizyty w gabinecie. Tymczasem przebadanie dziecka to podstawa, bo - podobnie jak w przypadku dorosłych - przystąpienie do treningów z wadą czy chorobą może prowadzić do poważnych konsekwencji zdrowotnych, a w skrajnych przypadkach nawet do tragedii. Trzeba uświadamiać rodzicom, jak ważna jest dbałość o zdrowie najmłodszych sportowców.


    W ramach programu Medycyna dla Sportu i Aktywnych również młodzi sportowcy mogą poczuć się jak olimpijczycy?

    Trochę tak. Ale przede wszystkim uczą się, że bezpieczne uprawianie sportu oznacza systematyczną kontrolę stanu zdrowia, że dążenie do sportowych wyników i monitoring parametrów organizmu są ściśle powiązane. Tutaj także działamy w ważnym interesie społecznym. Uważamy, że tak duża firma medyczna jak LUX MED nie może ograniczać się do działalności interwencyjnej, związanej z leczeniem, ale powinna też skupiać się na profilaktyce. Sport, aktywny tryb życia - to element profilaktyki, który jednak sam wymaga profilaktyki urazów i powikłań. Nasze pakiety dla sportowców amatorów obejmują zresztą nie tylko orzecznictwo i badania okresowe, ale też rehabilitację, niezbędną w przypadku urazów, które w niektórych dyscyplinach są nie do uniknięcia.

    W tworzeniu programu Medycyna dla Sportu i Aktywnych LUX MED współpracował z Robertem Korzeniowskim.

    Nasz wybitny olimpijczyk jest szefem tego projektu i z własnego doświadczenia wie, jak ważna dla sportowców i aktywnych amatorów jest skoordynowana ścieżka leczenia i fachowe poradnictwo w zakresie profilaktyki. Mamy nadzieję, że pomoże przekonać jak największą liczbę usportowionych Polaków do zadbania o własne zdrowie i bezpiecznego uprawiania sportu.



    Zwiń
  • 08.01.2017, medycynaprywatna.pl

    Anna Rulkiewicz, prezes LUX MED, prezes Pracodawców Medycyny Prywatnej.

    Rok 2016 przyniósł zapowiedzi istotnych zmian na rynku opieki medycznej, takich jak utworzenie sieci szpitali, przeniesienie finansowania z NFZ do budżetu państwa czy zwiększenie środków przeznaczanych na zdrowie. Choć część wspomnianych inicjatyw jest jak najbardziej zasadna, to wiele z nich wciąż słusznie niepokoi pacjentów i wprawia w konsternację uczestników rynku.

    Zapowiadane zwiększenie środków na opiekę zdrowotną w relacji do PKB to absolutna konieczność. Niestety projektowane tempo wzrostu jest niewystarczające, a rząd wydaje się w ogóle nie rozważać dodatkowych strumieni finansowania w postaci chociażby ubezpieczeń zdrowotnych. Wiele wskazuje na to, że pacjentów czekają trudne lata, bo luka budżetowa w systemie będzie nieuchronnie rosła. Powodują ją między innymi zmiany demograficzne i brak lekarzy na rynku. Podmioty prywatne mogą przynajmniej w pewnym stopniu wypełniać braki kadrowe, korzystając z nowych technologii i rozwijając takie rozwiązania jak telemedycyna. Ale przy obecnym stanie informatyzacji e‐zdrowie w placówkach publicznych w zasadzie nie istnieje.

    Mam wobec tego nadzieję, że rządowi uda się znaleźć inne skuteczne rozwiązanie problemu braku personelu medycznego.

    W ostatnich miesiącach 2016 roku obserwowaliśmy żywiołowe dyskusje dotyczące utworzenia sieci szpitali. We wdrażanej formule praktycznie nie ma miejsca na wybór dla pacjenta czy konkurencję. Wiadomo, że premiowane będą głównie wielkie kompleksy szpitalne, ale o interesy pacjentów nikt nie pyta. Szpitale jednodniowe nie mają szans na kontrakt z NFZ, a pacjent wymagający nawet prostego zabiegu będzie kierowany do dużego szpitala. Nie jest to dla pacjenta ani komfortowe, ani bezpieczne, bo hospitalizacje siłą rzeczy niosą za sobą między innymi ryzyko zakażeń. Jest to rozumiane w całej Europie, ale nie w Polsce.

    Kompleksowość opieki też jest u nas wciąż błędnie rozumiana. Nie chodzi przecież o to, by wszelkie możliwe świadczenia medyczne gwarantować pod jednym dachem, ale by wypracować bezpieczną ścieżkę pacjenta i w ten sposób zapewnić mu kompleksowość w ramach sieci podmiotów.

    Mam nadzieję, że po przeniesieniu środków z NFZ do budżetu państwa decydenci będą potrafili oprzeć się pokusie, aby pieniądze te wykorzystywać na inne cele, niż leczenie pacjentów i profilaktyka. W związku z tą obawą dotychczasowe finansowanie ochrony zdrowia poprzez fundusz osobiście uważam za bezpieczniejsze rozwiązanie.

    Życzyłabym też pacjentom w Polsce, aby wobec braku wystarczających środków na ochronę zdrowia więcej uwagi poświęcano właśnie ścieżce pacjenta. Koordynacja leczenia w wielu placówkach pozostawia wiele do życzenia, a medycyna pracy niestety bardzo często jest fikcją.

    W 2016 roku osobiście bardzo zaangażowałam się w dyskusje dotyczące modelu medycyny pracy, bo jego rewizja pozwoliłaby pełniej wykorzystać potencjał badań profilaktycznych osób aktywnych zawodowo między innymi do skuteczniejszej walki z chorobami cywilizacyjnymi.

    Cieszę się, że przedstawiciele rządu nie unikają rozmowy na temat projektowanych zmian. Mam jedocześnie nadzieję, że podzielają oni opinię, że dyskusja ta pozostaje jałowa tak długo, jak długo płynące z niej wnioski nie znajdują odzwierciedlenia w postaci korekty planowanych rozwiązań. Wszak gotowość uznania i uwzględnienia racjonalnych argumentów drugiej strony świadczy o sile i dojrzałości dyskutantów. I chyba właśnie tak rozumianej dojrzałości przy podejmowaniu decyzji dotyczących zdrowia Polaków powinniśmy sobie przede wszystkim życzyć na progu Nowego Roku.


    Zwiń
  • 03.01.2017, linemed.pl

    Rak piersi jest dziś nadal jednym z najczęściej występujących zagrożeń nowotworowych wśród kobiet. Dlatego Grupa LUX MED zorganizowała w całej Polsce ponad 140 warsztatów edukacyjnych na temat samobadania piersi, a w ramach mobilnych badań mammograficznych przebadała już ponad 20 tysięcy kobiet w wieku 40 - 49 oraz 70 - 75 lat. Wszystko dzięki wsparciu Mechanizmu Finansowego EOG i Norweskiego Mechanizmu Finansowego.

    Rak piersi w Polsce - statystyki i przyczyny zachorowania.
    Według danych WHO zapadalność na raka piersi w Polsce wynosi ponad 17 tysięcy rocznie będąc też jedną z częstszych przyczyn umieralności. Grupą, która jest szczególnie narażona na zachorowalność są właśnie osoby starsze. Zdecydowany wzrost, wynoszący aż do 2 500 postawionych diagnoz dotyczących nowotworu piersi, notowany jest u kobiet powyżej 50. Roku życia.

    Najczęstszymi czynnikami towarzyszącymi zachorowaniu na raka piersi są:
    1. Wiek - największą grupę ryzyka stanowią kobiety pomiędzy 50. a 70. rokiem życia, a także powyżej 70. roku życia, co wiąże się z okresem przekwitania, zmniejszającą się odpornością i zmianami hormonalnymi;

    2. Czynniki genetyczne i dziedziczne - jeżeli w rodzinie występował już nowotwór piersi, zwłaszcza w historii zdrowotnej matki lub siostry. Wtedy, oprócz systematycznej profilaktyki, wskazane są dodatkowe badania genetyczne oceniające ryzyko zachorowania;

    3. Dodatkowe schorzenia lub dolegliwości piersi - każde dodatkowe obciążenie i objawy zwiększają ryzyko schorzeń onkologicznych, co powinno wzmóc naszą czujność;

    4. Gęstość piersi - gęsta tkanka piersi oznacza, że pierś zbudowana jest z większej ilości gruczołów niż tkanki tłuszczowej. Przy zwiększonej gęstości piersi występuje zwiększone ryzyko rozwoju nowotworu;

    5. Terapie hormonalne - w przypadku niektórych kobiet stosowane terapie regulujące poziom hormonów mogą wpłynąć na większą podatność zachorowania onkologicznego;

    6. Otyłość i brak aktywności fizycznej - ruch i zbilansowana dieta są kluczem do utrzymania zdrowia we wszystkich obszarach. Bezwzględnie należy zatem postawić na dobre nawyki żywieniowe i regularność ruchu, aby zminimalizować ryzyko różnych schorzeń.

    Edukacja i diagnostyka mammograficzna w najwyższej grupie ryzyka.
    Sama świadomość czynników ryzyka to jednak nie wszystko. Kluczową rolę odgrywa systematyczna samokontrola i regularne badanie profilaktyczne. Świadomość własnego ciała i zachodzących w nim zmian może skutecznie uchronić kobiety przed najbardziej drastycznymi skutkami zachorowania na nowotwór piersi. Mammografia nie jest jedyną metodą stosowaną w celu wykrycia raka piersi. Współczesna medycyna dysponuje wieloma narzędziami, które pozwalają na pełną diagnostykę zmian w piersiach. Aby badanie było w pełni skuteczne, należy łączyć różne metody i dostosować je do wieku i budowy piersi kobiety. Obecnie mammografia uznawana jest za najlepszą metodę wczesnego wykrywania raka piersi u kobiet powyżej 40. roku życia i za najskuteczniejsze badanie przesiewowe u kobiet w przedziale wiekowym 50-69 lat. Jest to badanie o wysokiej czułości i swoistości, które pozwala na wykrycie zmian we wczesnym stadium zaawansowania, a dzięki temu kobieta ma większe szanse na pełne wyleczenie choroby i zachowanie piersi - wyjaśnia dr Małgorzata Cymerman, Dyrektor Medyczny Regionu Mammografia. USG piersi jest metodą bezpieczną i bezbolesną, zalecaną szczególnie w przedziale wieku 20-40 lat (badanie pierwszego wyboru) lub w każdym wieku jako badanie uzupełniające w celu rozwiania wątpliwości powstałych w badaniu mammograficznym. Badania USG nie wykorzystuje się jednak do badań przesiewowych. Współfinansowanie projektu ze środków Mechanizmu Finansowania EOG i Norweskiego Mechanizmu Finansowania umożliwiło nam dotarcie z mammografią do kobiet w całej Polsce. W ciągu roku dotarliśmy do tysięcy pacjentek z dużych i małych miast oraz zorganizowaliśmy ponad 140 warsztatów, połączonych z nauką samobadania piersi, podczas których na specjalnych fantomach eksperci pokazywali kobietom jak odpowiednio się zbadać. Spotkania, przy wsparciu lokalnej administracji, udało nam się zorganizować zarówno w małych, jak i dużych miejscowościach. Co ciekawe, często brali w nich udział również mężczyźni - dodaje Anna Siondalska, Dyrektor Regionu Mammografia.

    LUX MED Diagnostyka działając na rzecz poprawy dostępu do badań profilaktycznych wysłała ponad milion imiennych zaproszeń na badania mammograficzne do kobiet w grupach ryzyka w całej Polsce.


    Zwiń
  • 25.01.2017, medycynaprywatna.pl

    Centrum Medyczne Medicor z Rzeszowa wprowadziło do swojej oferty nową usługę polegającą na pobraniu materiału do badań laboratoryjnych w domu pacjenta. Opłata za usługę wynosi: 45,00 zł.

    Usługa przeznaczona jest dla osób dorosłych i dzieci, które z różnych przyczyn nie mogą lub nie chcą dotrzeć samodzielnie do punktu pobrań. Mogą to być osoby leżące, osoby, które mają innych pod swoją opieką, na przykład mamy opiekujące się kilkorgiem dzieci, osoby, które nie chcą narażać się na kontakt w pacjentami chorymi itp.

    Nowa usługa przeznaczona jest dla osób mieszkających na terenie Rzeszowa oraz w około 20‐tu okolicznych miejscowościach. W przypadku innych miejsc wyliczany jest indywidualnie koszt dojazdu.

    W skład sieci Medicor wchodzą cztery placówki zlokalizowane przy ulicach: Jabłońskiego, Kochanowskiego, Piłsudskiego i Wyzwolenia. Centrum medyczne przy ulicy Jabłońskiego świadczy usługi z zakresu medycyny rodzinnej, konsultacji specjalistycznych, diagnostyki, rehabilitacji i stomatologii. Poradnia przy ulicy Piłsudskiego oferuje stomatologię i badania rezonansu magnetycznego, a placówka przy ulicy Wyzwolenia ‐ świadczenia z zakresu medycyny pracy. Centrum medyczne przy ulicy Kochanowskiego zapewnia opiekę lekarzy medycyny rodzinnej.

    Sieć medyczna Medicor oferuje świadczenia na podstawie kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia ,jak również komercyjnie klientom korporacyjnymi indywidualnym. Z siecią współpracuje obecnie ponad 120 lekarzy.

    Medicor działa w 1993 roku. Od kwietnia 2015 roku należy do Grupy LUX MED.

    Zwiń
  • 27.01.2017, Przegląd Sportowy

    „Nigdy wcześniej polscy sportowcy nie mieli takiej opieki medycznej - mówi szefowa głównego partnera medycznego PKOL".

    Michał Chmielewski:
    Dlaczego nowoczesna opieka medyczna sportowców powinna być wpisana w system kierowany przez jedną firmę?

    Anna Rulkiewicz:
    Jedna firma, która posiada placówki w całej Polsce, jest w stanie zapewnić sportowcom dostęp do opieki możliwie najbliżej domu i - co najważniejsze - w standardzie, w którym nie ma miejsca na przypadek. Polski Komitet Olimpijski korzysta obecnie z największego świadczeniodawcy w kraju i po raz pierwszy w historii zapewnia opiekę wszystkim potencjalnym medalistom igrzysk. Nigdy wcześniej system nie działał na taką skalę. Wcześniej w ogóle nie było systemu.

    Co to znaczy?

    Do niedawna o zdrowie zawodnika dbał związek sportowy. Często ubogi, bez możliwości finansowania wizyt lekarskich czy zabiegów. Sprawy medyczne załatwiało się więc po znajomości. Drugą możliwością byłą mozolna ścieżka NFZ, trzecią - wydatek z własnej kieszeni, na który stać tylko gwiazdy. Dzięki umowie z LUX MED olimpijczycy zyskali spokój i bezpieczeństwo. Listę nazwisk seniorów i juniorów zakwalifikowanych do kadr narodowych dostarcza Polski Komitet Olimpijski. Jest na niej każdy, w kim dostrzeżono potencjał na sukces olimpijski. Nadal mają wizyty w swoim regionie, a dodatkowo gwarancję jakości i bezpłatności.

    Jak to dokładnie działa?

    To trójstronna współpraca pomiędzy PKOl, nami i Centralnym Ośrodkiem Medycyny Sportowej, który koordynuje nasze działania. Gdy lekarz danej reprezentacji zgłosi potrzebę wsparcia medycznego dla jakiegoś sportowca koordynatorom w COMS, lekarze ośrodka weryfikują jego potrzeby, a następnie kierują go do nas. Proszę pamiętać, że to nie tylko chirurgia urazowa czy przeciwdziałanie dopingowi. Sportowcy mogą przyjść po konsultację choćby z grypą czy alergią.

    Zawodnicy rzeczywiście odzwyczaili się od swoich dotychczasowych lekarzy?

    Nie chodzi o odzwyczajenie, ale liczby mówią same za siebie. W dwa i pół roku naszej współpracy odbyło się 65 operacji, 336 procedur rehabilitacyjnych, 2154 jednorasowych konsultacji, a przed igrzyskami w Rio de Janeiro podano 2866 obowiązkowych szczepionek. To duże przedsięwzięcie dla LUX MED i ogromne korzyści dla sportowców.

    Skąd w LUX MED zainteresowanie sportem?

    Złożyły się na to dwa czynniki. Pierwszym było przejęcie przez nas znanej ze współpracy ze sportowcami Carolina Medical Center, czyli jednej z najlepszych klinik ortopedycznych i traumatologicznych. Ale zależało nam też na zrobieniu czegoś dla Polaków, a zdrowie i sport to zagadnienia ze sobą powiązane. Opieka LUX MED nad olimpijczykami to jedno, a drugie - działania dla poprawy świadomości zdrowotnej w społeczeństwie. Mamy mnóstwo maratończyków, triathlonistów, narciarzy, dlatego wraz z Robertem Korzeniowskim i Polskim Towarzystwem Medycyny Sportowej przygotowaliśmy program budowy świadomości zdrowego uprawiania sportu „Recepta na zdrowie". Po to, by poprzez sport czerpać maksimum korzyści, a jednocześnie minimalizować ryzyko szkód dla organizmu. Sport to jest dzisiaj trend, ale wymagający eksperckiej wiedzy i opieki. Dwa lata temu zdecydowaliśmy, że tę potrzebę wypełnimy.

    Zwiń

W naszym serwisie wykorzystujemy pliki Cookies. Są one zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika w celach statystycznych oraz ułatwienia korzystania z serwisu. Ustawienia te zawsze można zmienić. Szczegółowe informacje o plikach Cookies znajdują się w Polityce Prywatności