Grudzień
-
www.ipis.pl "Polskie biura poza prawem"
www.ipis.pl, 2 grudnia 2009 r.
Jak wynika z tegorocznych wyników badań Ergotest 2009, pracodawcy wbrew przepisom prawa nie dbają o prawidłową organizację i wyposażenie stanowiska pracy pracowników - jedynie 1% z nich jest w pełni ergonomicznych.
Pracownicy skarżą się na niedostosowane do swoich potrzeb krzesło czy zbyt małą przestrzeń roboczą. Ponad 40% pracowników nie ma możliwości regularnego korzystania z przysługującej im 5-cio minutowej przerwy, po każdej godzinie pracy z komputerem, a ponad jedna trzecia deklaruje, że pracodawca, nie partycypował w kosztach zakupu okularów korygujących wzrok, koniecznych do pracy z monitorem ekranowym. Mimo obowiązującego Rozporządzenia Ministerstwa Pracy i Polityki Socjalnej dotyczącego bezpieczeństwa i higieny pracy na stanowiskach z monitorami ekranowymi, tylko 1 proc. stanowisk pracy spełnia wszystkie minimalne wymagania dotyczące ergonomii, natomiast ponad połowa nie spełnia większości z nich. Nadal większość pracowników biurowych pracuje w niekomfortowych i często szkodliwych dla zdrowia warunkach. Taka sytuacja trwa już od kilku lat w Polsce i niewiele się na tym polu zmienia.
Wśród respondentów, którzy deklarują, że ich stanowiska komputerowe spełniają część wymogów ergonomii najwięcej jest samozatrudniających się (56 proc).W najgorszej sytuacji znajdują się natomiast pracownicy samorządowi. Prawie dwie trzecie (65 proc.) z nich pracuje w warunkach zagrażających ich zdrowiu. W podobnej sytuacji znajduje się 60 proc. pracowników instytucji państwowych i polskich firm państwowych. Jak wynika z Rozporządzenia Ministra Pracy i Polityki Socjalnej w sprawie ogólnych przepisów bezpieczeństwa i higieny pracy - stanowiska pracy powinny być urządzone stosownie do rodzaju wykonywanych na nich czynności oraz psychofizycznych właściwości pracowników, zapewniając swobodę ruchu wystarczającą do wykonywania pracy w sposób bezpieczny i higieniczny.
jaTymczasem, jak wynika z badań Ergotest 2009 jedna trzecia stanowisk pracy w Polsce nie ma wystarczającej, odpowiednio wydzielonej przestrzeni, a odległość od następnego stanowiska pracy jest mniejsza niż wymagane 80 cm. Najgorzej sytuacja wygląda wśród pracowników samorządowych, gdzie prawie 40% narzeka na źle zorganizowane otoczenie stanowiska komputerowego. Okazuje się, także że polscy pracownicy, siedzą na niewygodnych i nie do końca wyregulowanych krzesłach prawie połowa nie ma wcale lub posiada jedynie częściową możliwość dostosowania siedziska do własnych indywidualnych potrzeb. A jak dodaje Marcin Babski Prezes Polskiego Stowarzyszenia Pracowników BHP: prawidłowe, ergonomiczne krzesło, to takie które opiera się na pięcioramiennej podstawie z odpowiednio wyprofilowanym oparciem, możliwością obrotu o 360 stopni, regulacją wysokości oraz regulowanymi podłokietnikami. Dodatkowo ponad połowa pracowników biurowych ma źle ustawiony monitor ekranowy, a prawie jedna trzecia pracuje przy nieodpowiednio ustawionej klawiaturze. Zgodnie z prawem, każdy pracownik pracujący na stanowisku komputerowym ma możliwość skorzystania z pięciominutowej przerwy, wliczonej do czasu pracy po każdej godzinie spędzonej przy biurku. Wśród respondentów, którzy wzięli udział w badaniu, z takiej możliwości regularnie korzysta niecałe 60 proc.
Co trzeci respondent korzysta z przerwy, kiedy czas i obowiązki mu na to pozwalają. 7 proc. pytanych nie korzysta z tego nigdy. Przepisy prawa mówią również, że w przypadku, kiedy pracownik w czasie pracy przy komputerze musi korzystać z okularów korygujących wzrok, pracodawca powinien partycypować w kosztach ich zakupu. Wypowiedzi respondentów wskazują jednak, że rzadko przestrzega się tego przepisu aż 37% deklaruje, że pracodawca nie zapłacił za okulary. W obowiązku każdego pracodawcy leży ocena i redukcja ryzyka zawodowego związanego z wykonywaniem pracy, w tym ryzyka powstania dolegliwości układu mięśniowo-szkieletowego związanych z warunkami pracy i ergonomią.
-
Gazeta Finansowa "Najlepsze produkty dla biznesu 2009"
Gazeta Finsnsowa, 11 grudnia 2009 r.
LUX MED jest największą prywatną firmą medyczną w Polsce. W oparciu o znakomity zespół lekarzy specjalistów, wykwalifikowany personel pomocniczy oraz nowoczesną aparaturę diagnostyczną świadczy kompleksowe usługi medyczne pacjentom.
W ramach pakietów medycznych dla firm usługi medyczne oferowane w Centrach Medycznych zastały podzielone na zakresy, które można według własnego uznania wybierać w wielu kombinacjach. Najnowszą propozycją Grupy LUX MED i Centrum Medycznego LIM skierowaną do klientów korporacyjnych jest Pakiet Elite z ubezpieczeniem szpitalnym w Europie i na całym świecie. Oprócz nielimitowanego dostępu do konsultacji lekarzy specjalistów, abonament obejmuje pełną diagnostykę dostępną w Polsce, rehabilitację i usługi stomatologiczne na najwyższym poziomie. W przypadku zdiagnozowania najcięższych schorzeń razem z organizacją Best Doctors zapewniana jest opinia wybitnych lekarzy specjalistów na świecie.
-
Menedżer Zdrowia "Zaczęło się od portu lotniczego"
Menedżer Zdrowia, 1 grudnia 2009 r.
Rozmowa z Menedżerem Roku 2009 w Ochronie Zdrowia - kategoria NZOZ, Anną Rulkiewicz-Kaczyńską
W ostatnich latach Grupa LUX MED rozbudowała się, przejmując także inne sieci. Czy kryzys to rzeczywiście dobry czas na kupowanie?
Wszystkie nasze transakcje zaplanowaliśmy jeszcze w okresie prosperity. Zapadały wtedy najważniejsze decyzje. Nasz właściciel, fundusz Mid Europa Partners, podjął strategiczną decyzję o poważnym zaangażowaniu się w Polsce. Wszystko, co najważniejsze, stało się zatem, zanim nastąpił kryzys. Trzeba jednak pamiętać, że czasem dekoniunktura to dobry okres na porządkowanie firmy, układanie jej od nowa, egzekwowanie efektywności. Oczywiście, mamy plany kolejnych przejęć i rozglądamy się na rynku, prowadzimy rozmowy. Nie ma jeszcze konkretnych efektów, i dopóki ich nie będzie, nie mogę odpowiedzieć na pytanie, czy warto kupować w czasie kryzysu.
Co zatem chciałby kupić LUX MED?
Z pewnością będziemy dążyć do dywersyfikacji naszych usług. Pierwszy krok w tę stronę już zrobiliśmy. Przejęliśmy prowadzenie domu pomocy Tabita w Warszawie, planujemy poważne zaangażowanie się w ten rodzaj działalności. W grę wchodzą domy opieki nad ludźmi w podeszłym wieku i przewlekle chorymi. Na pewno chcielibyśmy zainwestować w diagnostykę i laboratoria. Myślimy również o wejściu na rynek szpitalny.
Również szpitali publicznych z długami?
Niewykluczone, ale w drugiej kolejności. Nie odżegnujemy się, oczywiście, od tego typu inwestycji. Przed podjęciem decyzji musimy być jednak pewni, że jest to inwestycja efektywna w przewidywalnym okresie. W przypadku szpitali publicznych to ciągle trudna sprawa, bo jest wiele zmiennych i niepewnych elementów. Konkurencja, Medicover, zdecydowała się na zbudowanie szpitala od podstaw. Bierzemy pod uwagę różne warianty i istniejące szpitale, i tworzenie od podstaw. Mamy w planie budowę szpitala chirurgii jednego dnia i zastanawiamy się nad innym projektem, na ok. 50 łóżek.
Która z transakcji, fuzji była najtrudniejsza?
Nie chcę wyróżniać żadnej. Trudności nie muszą wynikać ze skali podmiotów, ważne, by je połączyć w dobrze funkcjonującą sieć. Połączenie LUX MED i CM LIM było na przykład fuzją dwóch firm z pierwszej trójki funkcjonujących w Polsce sieci medycznych. Niemal jednocześnie przejęliśmy wówczas PROMEDIS. Każda ze spółek była inna, wiązały się z nią inne problemy. Fuzji na taką skalę nikt w Polsce przed nami w tej branży wcześniej nie przeprowadził, nasze wysiłki miały charakter prekursorski. Powiązanie tych, niezależnych dotąd, firm w jeden organizm, wszystkich naraz to było duże wyzwanie. Mamy plany kolejnych przejęć, prowadzimy rozmowy. Nie ma jeszcze konkretnych efektów, i dopóki ich nie będzie, nie mogę odpowiedzieć na pytanie, czy warto kupować w czasie kryzysu.
Sieci te nadal działają pod własnymi szyldami czyli połączenie nie zostało zakończone.
Zostało zakończone, to już jeden organizm, ujednolicone procedury, funkcje i jeden podmiot prawny, a szerzej Grupa LUX MED. Uznaliśmy jednak, że sieci naszej Grupy będą działać pod dotychczasowymi szyldami. Marki są sprofilowane i działają w odmiennych segmentach rynku. Szanujemy przyzwyczajenia naszych klientów, cenimy ich lojalność wobec marek. Trzeba też pamiętać, że oferty poszczególnych sieci adresowane są do różnych grup klientów. Inni są też płatnicy jedne marki nastawione są na klientów korporacyjnych, inne na współpracę z NFZ. Zachowujemy odrębne marki, by od razu wywoływały skojarzenia z konkretnym zakresem i pakietem usług. Zdajemy sobie sprawę, że występowanie pod jedną marką daje pewną przewagę, pozwala lepiej skoncentrować się na promocji tej jedynej, odpada konieczność promowania innych. Obecnie chęć uzyskania tej przewagi za wszelką cenę mogłaby spowodować dezorientację pacjentów, przyzwyczajonych do dotychczasowych marek. Tak jest dzisiaj. Plany na przyszłość? Każdą z marek będziemy promować, zaznaczając, że należą one do Grupy LUX MED. Potrwa to być może miesiące, być może lata. Gdy podejmiemy decyzję o zmianie tego stanu rzeczy poinformujemy. Na razie nie wiadomo, czy w ogóle dojrzejemy do podjęcia takiej decyzji.
Czy przypuszczała pani, planując swoją przyszłość w liceum, że zostanie prezesem największej sieci medycznej w Polsce?
Nie przyszło mi to nawet do głowy. To kwestia splotu okoliczności. Zaczęło się od tego, że chciałam zamieszkać w mieście, w którym byłby porządny port lotniczy.
Port lotniczy? Dlaczego takie wymaganie?
Pochodzę z Iławy (woj. warmińsko-mazurskie), studiowałam na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu i równolegle zaczęłam studia na Uniwersytecie w Hamburgu. Często więc podróżowałam. Pod koniec studiów w Niemczech wiedziałam, że chcę wrócić do Polski, tu żyć i pracować. Studiując za granicą, zdałam sobie sprawę z tego, jak wielką wartość ma kontakt ze światem, Europą. Ten symboliczny port lotniczy potraktowałam jako wyznacznik tego, na ile dane miasto, miejsce, funkcjonuje w międzynarodowym kontekście. Nie ja pierwsza zresztą. W Niemczech, Ameryce patrzy się na to w podobny sposób. Skoro w mieście jest port lotniczy, jest ono wystarczająco duże, by oferować atrakcyjne możliwości rozwoju. W Polsce w tamtym czasie wybór w zasadzie był prosty: Warszawa.
Warszawa i biznes medyczny.
Nie, nie medyczny. Zaczynałam jako tłumacz symultaniczny, polsko-niemiecki. Praca dawała dużo satysfakcji i stresu, a mało pieniędzy. Brat pracujący w Commercial Union wciągnął mnie wtedy do biznesu ubezpieczeniowego. Zostałam agentką, sprzedawałam polisy. Z dobrym wynikiem, który doceniono. Zaczynałam od funkcji asystentki departamentu ubezpieczeń grupowych w centrali Commeriał Union. Przeszłam wszystkie szczeble, aż do dyrektora. Sporo się tam nauczyłam.
Asystentka kojarzy się z odbieraniem telefonów, umawianiem spotkań, robieniem notatek, prowadzeniem kalendarza. Nie są to chyba doświadczenia przydatne na obecnym stanowisku...
Do doświadczeń niepotrzebnych na obecnym stanowisku dodałabym wystawanie godzinami przy kserokopiarce i kopiowanie dokumentów. Jednak bez żartów rzeczywiście, każda asystentka ma na głowie szereg prostych obowiązków, ale w moim przypadku było inaczej - szybko pochłonęła mnie sprzedaż i moja kariera potoczyła się błyskawicznie. Wkrótce zostałam dyrektorem ds. współpracy z bankami i brokerami. Potem zmieniłam pracodawcę z Commercial Union na TU Zurich.
Wtedy zaczęły się pani ścisłe kontakty z biznesem medycznym?
Nie, było to później, ponieważ po TU Zurich było jeszcze TU i PTE Credit Suisse. Odpowiadałam za sprzedaż i marketing, ale przyszedł moment, kiedy zaczęłam poważnie myśleć o macierzyństwie. Intensywna praca w ubezpieczeniach nie sprzyjała temu, dlatego zdecydowałam się na przyjęcie propozycji Marcina Halickiego wtedy przewodniczącego Rady Nadzorczej LUX MED, który znalazł się tam jako przedstawiciel inwestora finansowego. Wszedł do spółki i postanowił ją rozwinąć. Szukał szefa sprzedaży, członka zarządu. Chyba docenił to, co osiągnęłam, bo zachęcał mnie przez kilka miesięcy, a gdy dowiedział się o moich priorytetach osobistych, zaproponował rozwiązanie, które umożliwiało ich zrealizowanie.
W jakich okolicznościach? Jakich argumentów użył?
W Okoliczności były do pewnego stopnia zabawne, życiowe. Bardzo chciał, żebym pracowała w LUX MED, i wielokrotnie proponował mi posadę. Odmówiłam, powiedziałam, że chcę urodzić dziecko i że nie wykluczam przerwy w karierze zawodowej. Nie dawał za wygraną. Od słowa do słowa doszło do przyjęcia jego propozycji, w kontrakcie umówiliśmy się, że rozkręcę firmę i po pewnym czasie zdecyduję się na dziecko. Przyznaję, że jak na polski rynek pracy to były zapisy niezwykłe. Umowa została dotrzymana, pracuję dla LUX MED i jestem szczęśliwą matką Kubusia (5 lat) i Mateusza (3 lata), a przy tym w praktyce nie zdecydowałam się na rzeczywistą przerwę w pracy. Mam wielką satysfakcję. Jeśli czegoś trochę żałuję, to tego, że nie wykorzystałam w całości wolnego przysługującego mi na pobyt z dziećmi w domu. Nie wytrzymałam, do pracy wróciłam od razu.
Pani recepta na sukces?
Ludzie i kultura organizacyjna. Zbiór zasad od wielkich, po drobne mówiących o tym, że liczy się satysfakcja klienta, nie uciekamy od spraw trudnych, zawsze wywiązujemy się z umów, skoro raz popełnimy błąd wyciągamy wnioski, by nie popełnić tego samego błędu po raz drugi, działamy. Niektórzy może trochę zazdroszczą szefom placówek publicznych, że ci bywają faworyzowani przez płatnika. Ja nie. Sprawnie i szybko, odbieramy telefony, odpowiadamy na maile. Ważne też, żeby ludzie uznali te zasady za swoje, i według nich postępowali. Mogę mówić o szczęściu - takich ludzi poznałam, kilkoro pracuje ze mną od czasów, gdy zajmowałam się ubezpieczeniami, nawet od kilkunastu lat. Nowi stale dochodzą. Reszta przychodzi sama.
Zgodziłaby się pani na prowadzenie placówki publicznej?
Praca w LUX MED to tak duże wyzwanie i satysfakcja, że nie szukam innych. Placówki publiczne mają w Polsce wielką przyszłość. W najbliższych latach na naszym rynku działać będą równolegle i prywatne, i publiczne. Niektórzy może trochę zazdroszczą szefom placówek publicznych, że bywają faworyzowani przez płatnika. Prywatni apelują o równouprawnienie na naszym rynku. Współczuję szefom placówek publicznych, że muszą radzić sobie z problemami, które w prywatnej firmie są nie do pomyślenia. Tym większy mam szacunek dla menedżerów placówek publicznych.
Rozmawiał Barttomiej Leśniewski
-
Rzeczpospolita "Miejsca przyjazne ciężarnym"
Rzeczpospolita, 21 grudnia 2009 r.
Miejsca przyjazne ciężarnym Kino Muranów, przychodnie LUX MED i lokat bistro przy al. Komisji Edukacji Narodowej 61 znalazły się w pierwszej dziesiątce miejsc w Polsce przyjaznych kobietom w ciąży.
Ranking zorganizowany w ramach akcji "Odmienny stan - odmienne traktowanie" miał na celu wyróżnienie miejsc, w których szanuje się przywileje kobiet ciężarnych, spełnia ich oczekiwania oraz prośby. Teraz na drzwiach do każdego z tych miejsc znajdzie się piktogram akcji, podkreślający, że miejsce zostało wyróżnione. Wśród instytucji publicznych zostały docenione m.in. urząd miasta w Legionowie, a także urząd skarbowy w Mińsku Mazowieckim. Plebiscyt organizowały m.in. Polskie Towarzystwo Ginekologiczne i fundacja MaMa.
-
Dziennik Gazeta Prawna "Lider Medycyny 2009"
Dziennik Gazeta Prawna
Nagrody w X edycji konkursu Sukces Roku 2009 w Ochronie Zdrowia - Liderzy Medycyny zostały rozdane.
W kategorii Niepubliczne Zakłady Opieki Zdrowotnej Menedżerem Roku: została: Anna Rulkiewicz-Kaczyńska, prezes Grupy LUX Med. Sukces przyniosło połączenie czterech firm i stworzenie największej na polskim rynku prywatnej grupy medycznej. LUX MED osiągnął wzrost sprzedaży rocznej na poziomie 30 proc. W planach ma utworzenie Centrum Chirurgii Jednego Dnia.

