Zimowa terapia

Jesienne szarugi, zimowe krótkie dni... Wiele osób twierdzi, że o tej porze roku 'zwalnia obroty', traci napęd i humor, jakby słabnie - i najchętniej spałoby do wiosny.

Miesiące od listopada do lutego to okres najmniejszego nasłonecznienia w roku. światło daje nam poczucie bezpieczeństwa, ciepła i spokoju, jest stymulatorem wielu procesów życiowych, zrozumiałe więc, że jego brak może być odbierany jako zwolnienie tych procesów i może skutkować czymś, co nazywamy depresją sezonową lub sezonowymi zaburzeniami nastroju o różnym nasileniu.

Oczywiście, te najbardziej nasilone i wyraźnie zakłócające codzienne funkcjonowanie powinny skłonić do wizyty u specjalisty, ale jak radzić sobie z tym zwykłym 'jesiennym smutkiem' i 'zwolnieniem obrotów'?

Istnieje wiele sposobów. Na nasz nastrój, dobre samopoczucie i odczuwanie przyjemności wpływa poziom neuroprzekaźników w różnych obszarach mózgu, czyli substancji wytwarzanych przez nasz organizm, a pośredniczących w przekazywaniu impulsów elektrycznych między neuronami. Te substancje to serotonina (potocznie zwana hormonem szczęścia), noradrenalina, fenyloetyloamina, endorfiny. Specyficzne bodźce z naszych zmysłów: wzroku, węchu, smaku i słuchu mogą wpływać na poziom neuroprzekaźników.


Jak bronić się przed jesienną chandrą:

wysiłek fizyczny. Szybsze i lepsze krążenie krwi pobudza wydzielanie endorfin, a działają one także przeciwbólowo, przynoszą uczucie zadowolenia, odprężenia. Warto więc pobiegać, albo chodzić szybkim krokiem na długie spacery, korzystając z każdej wolnej chwili, by jak najwięcej przebywać na świeżym powietrzu i jak najwięcej chwytać światła dziennego.
Możemy sycić wzrok barwami późnych owoców na bazarach, możemy sprawić sobie coś z garderoby w nasyconym kolorze czerwieni czy oranżu (psychologia kolorów).
Sprawiajmy przyjemność naszemu węchowi, wdychając aromat zapachowych świec, olejków eterycznych czy korzennych orientalnych przypraw, słuchając Mozarta i Vivaldiego (udowodniony wpływ tej muzyki na skołatane nerwy).
Możemy też wypić filiżankę gorącej czekolady (czekolada zawiera prekursor fenyloetyloaminy), a potem poprzytulać się do kogoś bliskiego i całować (także wyzwalanie endorfin), obejrzeć dobrą komedię i zdrowo się pośmiać (istnieje terapia śmiechem).
A przede wszystkim - otwierajmy się na życie, skupiajmy się na pozytywnych przeżyciach i dobrych emocjach. One dają nam energię do działania i poprawiają nastrój. Nasz mózg można nauczyć przeżywania przyjemności. Każdego dnia dostajemy malutkie podarki od losu, ale na ogół nie umiemy ich dostrzegać. Zacznijmy je zauważać i nazywać, a powoli także bura jesień i zimowe ciemności zaczną mieć swoje zalety.

A poza tym - po jesieni i zimie przychodzi wiosna. I to jest w tym wszystkim najważniejsze.

dr n. med. Regina Koreywo