Wywiad z prof. Tomaszem Romerem

Panie Profesorze, dużo mówi się ostatnio o takich chorobach jak anoreksja czy bulimia. Czy są one w jakiś sposób związane z hormonami?

Anoreksja i bulimia są przede wszystkim chorobami psychiatrycznymi i powinny być leczone psychiatrycznie. Wszystkie zaburzenia hormonalne, które występują w tych chorobach są zaburzeniami wtórnymi. Podobnie, pewne przesunięcia czy różnice hormonalne występują u ludzi wychudzonych czy otyłych. Układ hormonalny musi dostosować się do aktualnego stanu organizmu. Nie są to natomiast choroby spowodowane zaburzeniami czynności gruczołów dokrewnych, czyli gruczołów wydzielających hormony.

Podobne wtórne zaburzenia hormonalne mogą wystąpić także u ludzi otyłych. Otyłość jest niezwykle ważnym problemem. Coraz więcej osób cierpi na nadwagę. Nie jest to tylko sprawa pewnego rodzaju defektu kosmetycznego. Jest stwierdzone, że otyli żyją krócej. Każda otyłość przesuwa człowieka w grupę ryzyka wielu chorób. Otyli częściej zapadają na różnego typu przewlekłe choroby, a co za tym idzie - większe środki muszą być kierowane na ich leczenie. Im więcej jest więc ludzi otyłych w społeczeństwie, tym więcej to społeczeństwo ponosi kosztów na leczenie. Jest to zatem ważny problem społeczny, który ma istotny wymiar ekonomiczny. Leczenie chorób, na które cierpią ludzie otyli pochłania znaczne środki kosztem leczenia innych chorób.

Uważam, że w etyce lekarza powinno mieścić się także leczenie ekonomiczne. Należę do tych lekarzy, którzy dostrzegają konieczność skutecznego leczenia, także z uwzględnieniem aspektu ekonomicznego. W związku z tym mądrym i celowym jest zapobiegać otyłości. Problem jest bardzo trudny, ze względu na powszechną dostępność dużej ilości jedzenia. Jako gatunek ludzki jesteśmy genetycznie przystosowani do okresu głodu, łatwy dostęp do środków spożywczych powoduje jednak, że jemy zbyt dużo, co najmniej o 30% więcej niż jest to konieczne.


Panie Profesorze, wróćmy, jeśli Pan pozwoli do początków Pana drogi zawodowej. Jak to się stało, że został Pan lekarzem?

Myślę, że ogromne znaczenie miała tu szkoła i znakomici pedagodzy - nauczyciele z powołania, których miałem szczęście w życiu spotkać i których wpływ na moją decyzję o studiach medycznych był niezaprzeczalny. Muszę tu wspomnieć mojego nauczyciela ze szkoły średniej, znakomitego biologa pana Będkowskiego, który w tak pasjonujący sposób potrafił przekazać wiedzę o procesach przebiegających w organizmie ludzkim, że już po paru lekcjach wiedziałem, że chcę zostać lekarzem. Po zdanych egzaminach wstępnych rozpocząłem studia na śląskiej Akademii Medycznej. W czasie studiów miałem okazję działać w Kole Naukowym w Zakładzie Patologii Ogólnej i Doświadczalnej, gdzie pod kierunkiem profesora Kazimierza Duxa zajmowano się głównie endokrynologią eksperymentalną i kliniczną. Tak więc moje zainteresowania endokrynologią skrystalizowały się już w czasach studenckich. Wybór specjalizacji po studiach nie był więc u mnie sprawą przypadkową. Wiedziałem, że chcę się zająć właśnie endokrynologią. Za najbardziej interesującą uznałem endokrynologię dzieci i młodzieży, ponieważ zaburzenia hormonalne występujące u dorosłych mają swój początek często w okresie dziecięcym i młodzieńczym. Jest to bardzo ważny okres życia dla kształtowania się równowagi hormonalnej. Dlatego też po studiach zrobiłem specjalizację z pediatrii, uznając, że jest to podstawowa specjalizacja dla endokrynologii. Osobiście uważam, że endokrynologia jest królową wszystkich nauk medycznych, ponieważ wchodzi dosłownie wszędzie; łączy się nierozerwalnie z innymi dziedzinami medycyny. Hormony mają ogromny wpływ na funkcjonowanie całego organizmu. Nawet serce można uznać za gruczoł wewnętrznego wydzielania, ponieważ wydziela hormon przedsionkowy. Na pewno, każdy kto zajmuje się medycyną musi znać przynajmniej część endokrynologii, inaczej nie zrozumie podstawowych procesów przebiegających w organizmie. Cieszę się z mojego wyboru i życzyłbym sobie, żeby endokrynologia była dobrze reprezentowana w naszym kraju i chyba tak się dzieje, czego dowodem między innymi jest to, że wkrótce będziemy obchodzić 50-lecie Polskiego Towarzystwa Endokrynologicznego, co jest na pewno wyjątkiem w Europie. W 1999 roku zorganizowałem w Polsce I Europejski Zjazd Endokrynologiczny, co świadczy o tym, że polska endokrynologia została dostrzeżona i doceniona. LUX-MED zresztą miał w tym swój udział, zabezpieczając tę konferencję od strony medycznej.


Chętnie Panie Profesorze włączamy się w takie akcje. Wracając do endokrynologii, to muszę stwierdzić, że obserwuje się duże zainteresowanie tą dziedziną medycyny wśród naszych pacjentów. Mam wrażenie, że stała się to bardzo modna dziedzina i pacjenci często rejestrują się od razu do lekarzy endokrynologów, pomijając innych specjalistów. Zdarza się więc, że pacjent trafia do endokrynologa bez wyraźnej potrzeby. Jakie Pana zdaniem objawy chorobowe wskazują na to, że niezbędna jest konsultacja endokrynologa?

To bardzo trudne pytanie. Tak naprawdę chodzi przecież o to, żeby właściwy pacjent we właściwym czasie trafił do właściwego specjalisty. Osobiście byłbym po stronie tych pacjentów, którzy chcą być przebadani endokrynologicznie, jako że zaburzenia endokrynologiczne leżą często u podłoża wielu przewlekłych chorób i ich leczenie powinno się rozpocząć od leczenia endokrynologicznego. Dobrym przykładem jest tu "nowa" endokrynologia dla ludzi, którzy chorowali na złośliwy nowotwór i zostali wyleczeni. Ci wszyscy chorzy obowiązkowo powinni przejść kontrolę endokrynologiczną, ponieważ bardzo agresywne leczenie prawie zawsze pozostawia jakieś ślady w układzie hormonalnym. I lekarze, i pacjenci powinni mieć więc świadomość, że powodem różnego typu schorzeń mogą być zaburzenia hormonalne.


Endokrynologia jest na pewno bardzo rozległą dziedziną medycyny. Czy jest jakaś tematyka z tej dziedziny, która cieszy się Pana szczególnym zainteresowaniem?

Zawsze starałem się być omnibusem w dziedzinie endokrynologii. Już swoją habilitację poświęciłem endokrynologii ogólnej, specjalizacja i praca zawodowa poświęcona była endokrynologii dzieci i dorosłych. Zależało mi na tym, aby zajmować się endokrynologią w jak najszerszym zakresie. Nie jest to wąska dziedzina medycyny, ale praktyka pokazuje, że wielu lekarzy endokrynologów wybiera tylko cząstkę endokrynologii. Przykładem może być cukrzyca, która jest typową chorobą endokrynologiczną. Jest wielu znakomitych diabetologów, którzy endokrynologię właśnie do leczenia cukrzycy ograniczają. Są endokrynolodzy, którzy znakomicie znają się na chorobach tarczycy, nie bardzo poruszając się w innych dziedzinach endokrynologii. Całe swoje życie zawodowe zabiegałem o to, aby nie zawęzić się do jakiejś specjalnej dziedziny endokrynologii. Nie uniknąłem oczywiście całkowicie specjalizacji i w kręgu moich szczególnych zainteresowań znajdują się choroby przysadki, szczególnie jej niedoczynność - niedobór hormonu wzrostu. Jest to choroba, na którą cierpią zarówno dorośli jak i dzieci. Hormon ten nazwany został w XIX wieku hormonem wzrostu i nadal ta tradycyjna nazwa obowiązuje, chociaż tak naprawdę jest to hormon metaboliczny, który jest absolutnie nieodzowny także dorosłym, chociaż już nie rosną. Ma on wpływ na wiele innych procesów metabolicznych w organizmie. Ze względu na swoją nazwę, która nie została zmieniona, jest on jednak kojarzony jednoznacznie z hormonem regulującym wzrost.


Jak możemy pomagać dzieciom, u których ten niedobór hormonu wzrostu stwierdzono?

Ta pomoc jest w założeniu dobrze zorganizowana. Istnieje cały system diagnozy, który pozwala wyselekcjonować dzieci z niedoborem tego hormonu. Nie zawsze jednak ten system dobrze funkcjonuje. Piękne idee, wskazania towarzystw medycznych, organizatorów służby zdrowia nie zawsze są właściwie realizowane. Jeżeli na przykład nie przeprowadza się we właściwy sposób w ramach bilansu stanu zdrowia dzieci pomiaru wzrostu, ściśle zaprogramowanego odpowiednimi przepisami, to nie jest się w stanie wykazać, czy przyrost wzrostu między jednym a drugim bilansem mieści się w normie i nie jest zbyt mały. Bardzo często nie przywiązuje się właściwej wagi do pomiaru wzrostu dziecka i wykonuje się go nieprawidłowo (jak się to mówi "na oko"), albo w ogóle nie wykonuje. Jeżeli na przykład w bilansie zdrowia dwulatka nie wykona się właściwie pomiaru wzrostu, to przy bilansie czterolatka, nie można stwierdzić, czy przyrost wzrostu w ciągu dwóch lat jest prawidłowy. Nie jest się więc w stanie stwierdzić, że dziecko już cierpi na deficyt wzrostu i w ten sposób traci się możliwość wczesnej diagnostyki. Pomiary wzrostu wykonane niedokładnie, "na oko" nie mają dla nas żadnej wartości i nie pozwalają w miarę wcześnie wyselekcjonować dzieci, u których występuje niedobór wzrostu. Tylko wczesne rozpoznanie niedoboru hormonu wzrostu pozwala rozpocząć właściwe leczenie hormonalne. A tylko wczesne rozpoczęcie leczenia daje dziecku szansę na to, aby w wieku szkolnym nie wyróżniało się zbyt niskim wzrostem od swoich rówieśników. Każde dziecko, które rozpoczyna obowiązek szkolny a jest wyróżniajaco niskie, przeżywa prawdziwą gehennę i ma to bardzo negatywny wpływ na jego psychikę. Dziecko niższe traktowane jest jako dziecko młodsze, stawia się mu w związku z tym dużo łatwiejsze zadania, co nie jest też bez wpływu na rozwój jego osobowości. Wczesne rozpoznanie przyczyny niedoboru wzrostu jest pierwszym warunkiem do spełnienia celu leczenia. A cel leczenia dziecka niskiego jest dwojaki. Pierwszy to osiągnięcie w wieku dorosłym normalnego wzrostu. Drugi - aby przez cały rozwojowy okres szkolny dziecko nie wyróżniało się w środowisku, nie cierpiało na kompleks niskiego wzrostu i nie czuło się z tego powodu dyskryminowane.


Myślę Panie Profesorze, że zmiany jakie dokonały się w ostatnim czasie w organizacji służby zdrowia nie zawsze sprzyjają sprawowaniu właściwej opieki nad dzieckiem Tak naprawdę odpowiedzialność za zdrowie dziecka, czuwanie nad jego profilaktyką od urodzenia przez cały okres dziecięcy i szkolny przeniesiona została z instytucji do tego powołanych na barki rodziców. A przecież jest wielu zapracowanych rodziców, którzy nie zawsze mają czas i pamiętają o tym, aby zgłaszać się do poradni dzieci zdrowych i kontaktują się z lekarzem pediatrą tylko w przypadkach ostrych zachorowań.

To prawda. Jest to wielkie niebezpieczeństwo dla zdrowia naszego społeczeństwa. Od tego jak będziemy dbać o zdrowie naszych dzieci, zależy jak zdrowe będziemy mieć społeczeństwo. Muszę przyznać, że w związku z wprowadzonymi zmianami ograniczona została możliwość wczesnego wykrycia u dziecka wielu niepokojących nieprawidłowości, jak na przykład niedoboru wzrostu. A jak wspomnieliśmy wcześniej, czas ma tu ogromne znaczenie. Od tego, kiedy właściwe leczenie zostanie rozpoczęte zależy, jaki będzie jego wynik. Jeżeli matka nie otrzyma pisemnego zawiadomienia o zgłoszeniu się z dzieckiem na bilans jego stanu zdrowia, to może się zdarzyć, chociaż nie powinno, że umknie to jej uwadze. Rodzice muszą obecnie sami pamiętać o tym, aby zgłaszać się w określonym wieku dziecka do poradni na bilans stanu zdrowia; mało tego, powinni także zwrócić uwagę na to, aby był on prawidłowo wykonany.


Dziękuję bardzo za rozmowę.